Szybki wypad w wolnej chwili
| Dystans całkowity: | 12637.47 km (w terenie 1158.40 km; 9.17%) |
| Czas w ruchu: | 587:54 |
| Średnia prędkość: | 20.75 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 74.65 km/h |
| Suma podjazdów: | 59320 m |
| Liczba aktywności: | 353 |
| Średnio na aktywność: | 35.80 km i 1h 44m |
| Więcej statystyk | |
Trzemeska Góra
d a n e w y j a z d u
31.00 km
1.00 km teren
01:26 h
Pr. śr.:21.63 km/h
Pr. max:42.30 km/h
Podjazdy:170 m
Rower:Matrix
Trasa: Tarnów - Skrzyszów - Szynwałd - Zalasowa - Trzemeska Góra (ok. 370 m) [szlak pieszy niebieski] - Łękawica - Skrzyszów - Tarnów
Pogoda: Bezchmurnie, upał, temp. 30-25°C, lekki wiatr SE, średnia widoczność
Solidny upał. Pod wieczór wybrałem się Matrixem na niewielką pętlę po Pogórzu. Przed wyjazdem wyregulowałem trochę hamulce, więc mogłem pojechać w teren pofalowany.
Jechało mi się dość dobrze. Do czasu. Na zjeździe z Trzemeskiej Góry do Łękawicy musiałem mocno trzymać obydwa hamulce. Mimo regulacji nie mogłem się rozpędzać powyżej 20-16 km/h. Jakoś zjechałem. Puszczam hamulce a tylne koło szarpie o hamulec i ramę. Opona rozsadziła tylną obręcz. Przednią rozsadziło mi już wcześniej, więc teraz miałem dwa pulsujące przy hamowaniu koła. Tylne niestety pulsowało nawet bez hamowania.
Widać stromy zjazd, rozgrzewający obręcz plus mocno napompowane koło plus ścieranie obręczy przez hamulec spowodowało rozerwanie obręczy. W takiej sytuacji zrezygnowałem w jazdy przez Górę św. Marcina i szosą w dół ruszyłem w kierunku domu. Obręcz tarła o widelec więc jechałem powoli, żeby go za bardzo nie przytrzeć. Po kilkuset metrach wpadłem na pomysł spuszczenia części powietrza. Pomogło, tarcie było teraz minimalne. Jakoś dojechałem do domu.
Teraz mam do roboty dwa koła w Matrixie. I nie mam sprawnego roweru na jutro. Ale jak się później okaże...
Kategoria Szybki wypad w wolnej chwili
Pilzno
d a n e w y j a z d u
51.50 km
2.20 km teren
02:15 h
Pr. śr.:22.89 km/h
Pr. max:43.60 km/h
Podjazdy:120 m
Rower:Matrix
Trasa: Tarnów - Skrzyszów (dol. Wątoku) - os. Olszyna - Łęki Grn. - Łęki Dln. - Pilzno - Lipiny - os. Zajączkowice - os. Wygoda [szosa E4] - Machowa - Pogórska Wola - os. Olszyna [droga nad Skrzyszowem na N] - Skrzyszów - Tarnów
Pogoda: Słonecznie, częściowe zachmurzenie, temp. ok. 22°C, średni wiatr N, później bezwietrznie, średnia widoczność
Zesłanie Ducha Świętego, Zielone Świątki.
Ładna pogoda, bez upału. W sam raz do jazdy. Czasem w ciągu dnia przechodziły groźne chmury.
Pojechałem na płaską, bo na Matrixie, trasę do Pilzna - na lody. Mimo bocznego, chłodnego wiatru, jechałem dość szybko. W Pilźnie na ławce na rynku zjadłem zaplanowane lody. Cukiernia była otwarta, choć miałem obawy ze względu na święto.
Powrót bez mapy, na wyczucie. Próba jazdy przez lasy na N od E4 skończyła się wyrzuceniem mnie z powrotem na szosę.
Kapliczka na osiedlu Zajączkowice:
Chcąc nie chcąc pojechałem szosą. Ruch był średni, ale pobocze w miarę bezpieczne. W Pogórskiej Woli odbiłem na Olszynę i bocznymi drogami dojechałem do domu.
Kategoria Szybki wypad w wolnej chwili
Żdżary
d a n e w y j a z d u
44.00 km
12.70 km teren
02:13 h
Pr. śr.:19.85 km/h
Pr. max:36.60 km/h
Podjazdy: 80 m
Rower:Matrix
Trasa: Tarnów - Skrzyszów (dol. Wątoku) - os. Olszyna - os. Wytrząska - os. Podlesie Księże - Machowa - Żdżary - os. Wielkie Pole - os. Pogórz - os. Średziny - Skrzyszów - Tarnów
Pogoda: Bezchmurnie, temp. 15-10°C, lekki wiatr W, dobra widoczność
Poniedziałek Wielkanocny.
Po brzydkiej niedzieli w poniedziałek pogoda się poprawiła. Było bardzo słonecznie, choć chłodno. Po obiedzie wybrałem się na wycieczkę "po płaskim" na starym Matrixie. Plan był taki, żeby przejechać pętlę przez Machową i Żdżary, odwiedzając wypatrzone na mapie ciekawe miejsce w Żdżarach.
Sprawnie przejechałem odcinek do Podlesia Księżego. Wiatr pchał a Matrix ma dobrze napompowane koła. W polach droga sucha.
W Machowej zatrzymałem się przy zabytkowym kościele. Trwa właśnie remont. W niektórych miejscach zdjęte jest oszalowanie i ustawione podpory ścian. Będą chyba wymieniać zepsute belki.

Szybki przejazd do sąsiednich Żdżar. Tutaj trochę kluczyłem szukając "wypatrzonego na mapie ciekawego miejsca". Źle skręciłem. Ścieżki doprowadziły mnie do rzeczki i musiałem się przeprawić taką kładką:
Rzeczka to płynący leniwie przez podmokłe i piaszczyste tereny Potok Chotowski:
Później znów zły skręt. Byłem bardzo blisko, ale musiałem się wrócić. Za trzecim razem trafiłem. Poszukiwane "ciekawe miejsce" to ciąg stawów z aleją starych drzew. Stawy ciągną się wzdłuż Potoku Chotowskiego, który je zasila. Niestety teraz stawy są suche. Brak wody, ryb itp. Ale są ptaki, np. bocian:
Aleja drzew wzdłuż drogi i grobli oddzielających rzekę od stawów:

Podjechałem do końca stawów, w górę potoku. Jest tam ujęcie wody dla stawów:
Widok na ciąg stawów spod ujęcia wody:
Szkoda, że stawy nie są napełnione. Urządzenia są w dość dobrym stanie, groble wykoszone, więc możliwe, że stawy są zagospodarowane.
Ze Żdżar pojechałem na W piaszczystymi i trochę błotnistymi drogami leśnymi. Wyjechałem z lasu w takim ładnym miejscu:

Posiedziałem trochę przy kapliczce. Tutaj akurat nie wiało a słońce przyjemnie grzało. Na liczniku Matrixa wybiło 8999 km. Ma więc pamiątkowe zdjęcie.
Minęła mnie starsza kobieta na rowerze, ubrana jak się często widywało 20-30 lat temu. "Dzień dobry", pogoda itd. Oby jak najwięcej takich miejsc i chwil na moich trasach.
Piaszczystymi drogami dojechałem do szosy i przez osiedla Ładnej i Skrzyszów wróciłem do domu. Z pól w Ładnej widziałem nad Tarnowem kilka balonów. Pewnie startowały z lotniska sportowego. Nie miałem już jednak czasu, żeby tam podjechać.
Matrixowi stuknęło na tej wycieczce 9000 km. Po mocnym napompowaniu opon trochę wybiło wytartą od hamowania przednią obręcz. Trzeba pomyśleć o wymianie. Hamulce prawie nie działają. Hmm... nawet na płaskim. Do regulacji, co najmniej.
Kategoria Szybki wypad w wolnej chwili
Pętla przez Jodłówkę i Pogórską Wolę
d a n e w y j a z d u
29.30 km
0.40 km teren
01:17 h
Pr. śr.:22.83 km/h
Pr. max:39.20 km/h
Podjazdy: 50 m
Rower:Matrix
Trasa: Tarnów - dz. Rzędzin - Wola Rzędzińska - Jodłówka - Pogórska Wola - os. Olszyna [droga nad Skrzyszowem na N] - Skrzyszów - Tarnów
Pogoda: Zachmurzenie rosnące od zamglenia do całkowitego, od Pogórskiej Woli lekki deszcz, temp. ok. 10°C, bez wiatru lub wiatr zmienny, lekki, słaba widoczność
Wielka Sobota.
Wyjechałem dość późno, po zamknięciu słonecznego okna pogodowego. Po pięknym, ciepłym środku dnia nadciągał zapowiadany zimny front od N. Na drogach i we wsiach pusto i spokojnie. Nastrój naciągających świąt.
W Pogórskiej Woli zaglądnąłem przez otwarte na oścież drzwi do wnętrza mijanego kościoła. W środki jasno i pusto. Zawróciłem, przypiąłem rower do dzwonnicy i wszedłem na chwilę. Pomodliłem się przy grobie Jezusa i oglądnąłem kościół od środka. Było tylko kilka osób, grobu pilnowali strażacy w błyszczących hełmach, z toporkami.
Wychodząc z kościoła zauważyłem pierwsze krople deszczu na ziemi. Wracałem w lekkim deszczu i zapadających ciemnościach.
Kategoria Szybki wypad w wolnej chwili
Pogórska Wola
d a n e w y j a z d u
41.50 km
6.50 km teren
02:02 h
Pr. śr.:20.41 km/h
Pr. max:42.27 km/h
Podjazdy: 50 m
Rower:Marin
Trasa: Tarnów - Skrzyszów [droga nad Skrzyszowem na N] - szosa E4 - Pogórska Wola - Jodłówka - droga na N od Jodłówki - os. Okręglik - Zaczarnie - Brzozówka [szosa 73] - Tarnów
Pogoda: Częściowe zachmurzenie, chwilami słonecznie, temp. ok. 5°C, lekki wiatr W, średnia widoczność
Poobiednia wycieczka po okolicach Tarnowa. Warunki do jazdy dobre, halny wysuszył drogi. Pojechałem na pętle przez Jodłówkę, po płaskim.
Z drogi nad Skrzyszowem odbiłem w jakąś miedzę i klucząc dojechałem do E4. Dość fajne zarastające pola i zagajniki.
Słońce puszczało płaskie światło i zdjęcie wyszło trochę "malarskie":
Odcinkiem E4 szybko dojechałem do centrum Pogórskiej Woli. Tam odwiedziłem cmentarz parafialny z kwaterą grobów wojskowych z I wojny światowej (nr 206). Na kwaterze rosną stare, widoczne z daleka drzewa. Cały cmentarz leży w ładnym miejscu, na łagodnym, niewysokim ale widokowym wzgórzu.
W Jodłówce chciałem odnaleźć zaznaczoną na mapie drogę polną do Starych Żukowic. Nie udało się. Dość dużo czasu zajęło mi sprawdzanie kolejnych dróg, które kończyły się na samotnych gospodarstwach. Wróciłem do drogi idącej grzbietem i tam zastał mnie zachód słońca. Na horyzoncie pojawiły się nawet jakieś grzbiety Karpat.
W zapadającym zmroku pojechałem zaplanowaną wcześniej drogą przez Zaczarnie do Brzozówki. Minąłem plac budowy autostrady i wyjechałem na szosę Tarnów - Kielce. Wyjechałem z trudem, bo ruch niesamowity, mimo niedzieli. Ludzie chyba szykują się do świąt, czyli jeżdżą samochodami tam i z powrotem.
Tłocząc się na wąskiej szosie z samochodami dojechałem do miejsca, gdzie zaczęła się przyzwoita, betonowa ścieżka rowerowa. Przejazd przez miasto bardzo nieprzyjemny. Nie jeżdżę po Tarnowie rowerem i nie znam przebiegu ścieżek. Wszędzie widać tylko znaki zakazu jazdy dla rowerów. Ścieżka rowerowa niby jest ale raz pojawia się raz znika i zmienia stronę. Skrzyżowania trzeba przechodzić "z buta". Dojechałem po zmroku.
Dla poprawy nastroju na koniec szlaczek:
Kategoria Szybki wypad w wolnej chwili
Podlesie Machowskie
d a n e w y j a z d u
33.80 km
3.00 km teren
01:47 h
Pr. śr.:18.95 km/h
Pr. max:32.70 km/h
Podjazdy: 80 m
Rower:Matrix
Trasa: Tarnów - Skrzyszów [dol. Wątoku] - os. Olszyna - os. Wytrząska - os. Podlesie Księże - Podlesie Machowskie - os. Węgielnica [miedza na W] - os. Olszyna [droga n/Skrzyszowem] - Skrzyszów - Tarnów
Pogoda: Słonecznie, na horyzoncie chmury warstwowe, temp. 8-4°C, bezwietrznie, słaba widoczność
W nocy padało i przez cały dzień drogi były mokre. Poza miastem padał deszcz ze śniegiem a wyżej śnieg. Na bocznych drogach asfaltowych w cieniu było trochę zmrożonego deszczu ze śniegiem. Na miedzach trochę błota na przemian ze śniegiem, lodem i kałużami. W trawie miejscami woda.
W polach:


Na trasie pusto, cicho i spokojnie. No i dobrze...
Kategoria Szybki wypad w wolnej chwili
Do krzyża
d a n e w y j a z d u
23.30 km
4.00 km teren
01:11 h
Pr. śr.:19.69 km/h
Pr. max:36.26 km/h
Podjazdy: 80 m
Rower:Marin
Trasa: Tarnów - Skrzyszów [dol. Wątoku] - os. Olszyna - krzyż [miedza na W]- os. Olszyna [droga nad Skrzyszowem] - Skrzyszów - Tarnów
Pogoda: Bezchmurnie, słonecznie, temp. 10-8°C, bezwietrznie, słaba widoczność
Niedaleka wycieczka po okolicy. Ładna pogoda, dużo słońca, choć dość chłodno. W cieniu przez cały dzień utrzymywał się szron.
Koło krzyża sfotografowałem mały triangul stojący na punkcie 289,8 m:
Miedzą obok zjechałem w dół na pola:
Później miedzą równoległą do szosy pojechałem na W. Rzut oka wstecz. Miły dla oka akcent soczystej zieleni:
A w polach trwa susza. Krowy jeszcze się pasą. Rolnicy orzą pola i wywożą gnój.
Na koniec tradycyjny szlaczek, tym razem jesienny:
Kategoria Szybki wypad w wolnej chwili
Szukając jesieni
d a n e w y j a z d u
51.40 km
4.20 km teren
02:45 h
Pr. śr.:18.69 km/h
Pr. max:52.84 km/h
Podjazdy:420 m
Rower:Marin
Trasa: Tarnów - Skrzyszów - Szynwałd - Zalasowa (ok. 350 m) - Las Tuchowski [działka] - Tuchów - Buchcice - os. Pustki (ok. 420 m) [droga leśna, jar] - Rychwałd - Pleśna - Świebodzin - Radlna - Nowodworze - Tarnowiec - park pod Górą św. Marcina - Tarnów
Pogoda: Słonecznie, bezchmurnie, temp. 12-8°C, lekki wiatr E, dobra widoczność
W nocy przyszedł pierwszy mróz i ściął w wszystkie mniej odporne rośliny: dalie, kanny, aksamitki, dzikie wino, winorośl, orzechy i inne nieznane mi z nazwy. Zostały szaro brunatne a nawet czarne liście i kwiaty. Złota jesień jeszcze się na dobre w Tarnowie i okolicach nie zaczęła a już część barwnych kwiatów i liści nie weźmie w niej udziału. Zwykłe drzewa leśne i ogrodowe nie przybrały jeszcze tak naprawdę jesiennych barw.
Po obiedzie wyruszyłem na trasę. Pogoda dobra - słońce, suche drogi. Trochę zimno. Szosą częściowo po wiatr, bez sprężania się jechałem do Zalasowej. W planie miałem zjazd do działki w Tuchowie a później się okaże gdzie dalej.
W Zalasowej niespodzianka. Na skrzyżowaniu na przełęczy zainstalowali światła (w XXI w. mówi się sygnalizację świetlną).
Pustą i cichą drogą zjechałem do Lasu Tuchowskiego i stromo, po śliskim miejscami błocie na działkę. Tam chwila postoju. Ponieważ jechało mi się dość dobrze i był czas postanowiłem jechać przez Tuchów w kierunku Rychwałdu. Wybrałem wariant przez dolinę Buchcic. Droga spokojna, słońce, dość ciepło, za wiatrem.
Na drodze grzbietowej, widok na wzgórze Kopaliny (399 m):
Widać trochę jesieni, ale bez szaleństw. Zanim dojechałem do skrzyżowania w Rychwałdzie skusiła mnie żwirowa stokówka leśna, prowadząca w dół na prawo. W dół, w dół, po śladach gąsienic spychacza czy koparki, przez osuwiska zjechałem na dno paryi. Można się było tego spodziewać.
Na dnie. Wcale nie widać jesieni:
Wycieczka bez przeprawy się nie liczy. Musiałem przebijać się przez potok, przez świeże wyręby bukowe i dalej wzdłuż potoku. Dotarłem do pierwszego gospodarstwa i drogą podjechałem trochę w górę do asfaltu. Zjazd do Pleśnej powolny, błoto odpadało z kół. Standardową trasą wzdłuż Białej, pojechałem w kierunku Tarnowa.
Trwa remont linii kolejowej Tarnów - Leluchów na odcinku z Tarnowa do Stróży. Na przejazdach sygnalizacja jest nieczynna, ale po szynach widać, że coś jeździ. Trzeba uważać. Na wysokości Kłokowej jest już nowy nasyp i torowisko. W tle ślady ubiegłorocznych powodzi.
Niespodziewanie, na koniec wycieczki, na ulicy Lotniczej, w promieniach zachodzącego słońca znalazłem złotą jesień:


Więc może jednak nie jest tak najgorzej, może się jeszcze rozkręci...
Kategoria Szybki wypad w wolnej chwili
Gilowa Góra
d a n e w y j a z d u
78.40 km
3.80 km teren
03:32 h
Pr. śr.:22.19 km/h
Pr. max:62.22 km/h
Podjazdy:580 m
Rower:Marin
Trasa: Tarnów - Skrzyszów - Szynwałd - Zalasowa - os. Świniogóra Szynwałdzka (ok. 360 m) - os. Pusta Góra - Kowalowa - os. Chybie - Gilowa Góra (506 m) - przeł. z pomnikiem AK - Szerzyny - Ołpiny - Olszyny - Jodłówka Tuchowska (ok. 350 m) - Lubaszowa - Tuchów - Karwodrza - Trzemesna (ok. 370 m) - Łękawica - Skrzyszów - Tarnów
Pogoda: Słonecznie, bezchmurnie, temp. 25-20°C, średni wiatr SE, dobra widoczność
Upalny dzień końca lata. Pogoda najlepsza na rower. Przeszkadzać mógł tylko ciepły i dość silny wiatr. Po obiedzie pojechałem przed siebie, mniej więcej w okolice Jonin, pasma Brzanki. Tereny dość znane, choć rzadziej odwiedzane. Na trasie przypominałem sobie stare wycieczki i robiłem zdjęcia cmentarzom z I wojny.
Pierwszy na grzbiecie prowadzącym do Kowalowej, nr 168:
Z Kowalowej podjeżdżałem na grzbiet bocznymi drogami przez pola, osiedla i las. Urozmaicony i ładny odcinek w większości terenowy. Wszędzie susza, ale można spotkać miejsca, gdzie w normalnych warunkach jest ciężko przejechać, a gdy popada, pewnie się nie da. Teraz zasychające na kamień, ale w niektórych miejscach można ubrudzić buty.
Po zdobyciu Gilowe Góry długim bocznym grzbietem, szosa zjeżdżałem do Szerzyn. Na tym odcinku są dwa kolejne cmentarze.
Cmentarz z I wojny nr 33 Swoszowa:


Cmentarz z I wojny nr 32 Szerzyny:

Znalazłem się w dolinie Olszynki i zacząłem jazdę w jej górę, ale za to z wiatrem. Szybko mijałem kolejne wsie i wyjechałem na niewysoką przełęcz w Jodłówce Tuchowskiej. Teraz dość mocno w dół nową, gładką szosą, przez malowniczą otoczoną lasami dolinę. Przy drodze zauważyłem kolejny cmentarz, którego nawet nie miałem w planie. Zatrzymałem się jednak, wróciłem i oglądnąłem.
Cmentarz z I wojny nr 151 Lubaszowa:
Cmentarz leży nad szosą na stromym zboczu, nad dość wysoką skarpą. Niestety teren trochę się osuwa, widać to po uszkodzeniach ogrodzenia:
Dość szybkim tempem przejechałem przez Tuchów i podjazdem przez Trzemesną jechałem w stronę domu. Na grzbiecie nad Łękawicą zatrzymałem się na chwilę. Usłyszałem hałas, jakieś ptaki. Przeleciały nade mną. Ale nie takie miejscowe, tylko podróżujące. Pewnie jakieś wodne. Nie zdążyłem wyciągnąć aparatu, gdy były tuż nade mną. Zanim to zrobiłem były już daleko:
"Big birds flying across the sky
Throwing shadows on our eyes
Leave us"
albo
"Odleciały ptaki
Odpłynęły statki
Ze złotej tacki wciągam ostatki
Nie warto...
Nie liczy się..."
Słońce prawie już zachodziło ładnie oświetlając zaorane, przesuszone wiatrem i brakiem opadów pola. Prawie jak pustynia...
Kategoria Szybki wypad w wolnej chwili
Dolina Dunajca
d a n e w y j a z d u
64.40 km
7.80 km teren
03:14 h
Pr. śr.:19.92 km/h
Pr. max:53.31 km/h
Podjazdy:380 m
Rower:Marin
Trasa: Tarnów - ul. Krakowska - Wojnicz - Isep [wał przeciwpowodziowy] - Olszyny - Roztoka, grzbiet (ok. 320 m) - Roztoka - Zakliczyn - Janowice - Lubinka skrz. (ok. 400 m) - Rzuchowa - Świebodzin - Radlna - Nowodworze - Tarnowiec - park pod Górą św. Marcina - Tarnów
Pogoda: Częściowe zachmurzenie, okresami słońce, temp. 22-19°C, bez wiatru, średnia widoczność
Po dłuższym okresie upałów w nocy z soboty na niedzielę przeszedł front i mocno się ochłodziło. Po obiedzie wybrałem się na niedaleką wycieczkę. Postanowiłem pojechać w dolinę Dunajca i po drodze odwiedzić (zaliczyć) kilka cmentarzy z I wojny światowej. Większość tych cmentarzy mijałem jadąc wiele razy drogami, ale nie zatrzymywałem się przy nich.
Do Wojnicza musiałem jechać główną szosą E4. Najpierw ulicą Krakowską, korzystając z niewygodnej ścieżki rowerowej. Później już szosą, na szczęście dzisiaj niezbyt ruchliwą. Przy połączeniu obwodnicy i Krakowskiej zatrzymałem się przy cmentarzu 199 Zbylitowska Góra. Dobrze widać go z szosy.

Za mostem na Dunajcu, przy wale przeciwpowodziowym odnalazłem drugi dzisiaj cmentarz nr 216 Mikołajowice. Sąsiaduje z sadem przy gospodarstwie.
W betonowym murku umieszczono łamane otoczaki z Dunajca:
Kilkaset metrów dalej kolejny cmentarz nr 284 Zakrzów. Leży tuż przy szosie, oddzielony ekranem akustycznym. Ma ciekawą formę.

Przejechałem ślimakiem przez obwodnicę Wojnicza i na cmentarzu cywilnym odnalazłem (jest przy samym wejściu) cmentarz nr 285 Wojnicz.
Po tym zagęszczeniu cmentarzy teraz miałem chwilę jazdy wzdłuż Dunajca. Starałam się trzymać rzeki. Najpierw przez pola za cmentarzem dojechałem do lokalnej drogi a nią do małej wsi Isep. Nazwa pochodzi od słowa wyspa. Pierwotnie wieś była założona przez właścicieli Szczepanowic, które są po drugiej stronie Dunajca. Należała również do parafii w Szczepanowicach. W pewnym momencie wieś znalazła się po drugiej stronie rzeki i tak (na razie) pozostało do dziś.
Za wsią wjechałem na wał i w ten sposób dojechałem aż do Olszyn. Ten odcinek od Wojnicza był bardzo spokojny. Szczególnie na wale brak jakiegokolwiek ruchu. Minąłem tylko spacerującego człowieka. Cisza, dokoła pola i nadrzeczne zarośla. Do tego jazda dość wysokim wałem pozwala na obserwowanie otoczenia - płaskich pól i wzgórz po obydwu stronach rzeki.
W Olszynach kolejny cmentarz nr 286:


Inskrypcja:
Ku czci Ojczyzny strącony przez śmierć
żarzy się wątły promyk życia
Jak zaczarowana szala
chroniąca skarb Grala
Następny cmentarz był w Roztoce. Zamiast szosą w dolinie pojechałem tam przez grzbiet. Dość szybko wyjechałem na górę, odlazłem drogę grzbietową i czarny szlak schodzący przez las do Roztoki. Wszystko szło dobrze. Ale mimo dość długich poszukiwań nie znalazłem cmentarza. Później okazało się, że na moim wydaniu mapy oraz w książce "Cmentarze..." jest źle zaznaczony. To była już druga próba jego odnalezienia. Znów się nie udało. Szkoda, bo właśnie ten cmentarz był inspiracją dzisiejszej wycieczki. Trzeba będzie zrobić trzecie podejście. Na nowym wydaniu mapy jest zaznaczony niżej.
Przejechałem przez most na Dunajcu i znaną trasą, bez zatrzymywania się przy sklepie w Janowicach :( wracałem do domu.
Jezus Frasobliwy w Janowicach:
Kategoria Szybki wypad w wolnej chwili








