Szukając jesieni
d a n e w y j a z d u
51.40 km
4.20 km teren
02:45 h
Pr. śr.:18.69 km/h
Pr. max:52.84 km/h
Podjazdy:420 m
Rower:Marin
Trasa: Tarnów - Skrzyszów - Szynwałd - Zalasowa (ok. 350 m) - Las Tuchowski [działka] - Tuchów - Buchcice - os. Pustki (ok. 420 m) [droga leśna, jar] - Rychwałd - Pleśna - Świebodzin - Radlna - Nowodworze - Tarnowiec - park pod Górą św. Marcina - Tarnów
Pogoda: Słonecznie, bezchmurnie, temp. 12-8°C, lekki wiatr E, dobra widoczność
W nocy przyszedł pierwszy mróz i ściął w wszystkie mniej odporne rośliny: dalie, kanny, aksamitki, dzikie wino, winorośl, orzechy i inne nieznane mi z nazwy. Zostały szaro brunatne a nawet czarne liście i kwiaty. Złota jesień jeszcze się na dobre w Tarnowie i okolicach nie zaczęła a już część barwnych kwiatów i liści nie weźmie w niej udziału. Zwykłe drzewa leśne i ogrodowe nie przybrały jeszcze tak naprawdę jesiennych barw.
Po obiedzie wyruszyłem na trasę. Pogoda dobra - słońce, suche drogi. Trochę zimno. Szosą częściowo po wiatr, bez sprężania się jechałem do Zalasowej. W planie miałem zjazd do działki w Tuchowie a później się okaże gdzie dalej.
W Zalasowej niespodzianka. Na skrzyżowaniu na przełęczy zainstalowali światła (w XXI w. mówi się sygnalizację świetlną).
Pustą i cichą drogą zjechałem do Lasu Tuchowskiego i stromo, po śliskim miejscami błocie na działkę. Tam chwila postoju. Ponieważ jechało mi się dość dobrze i był czas postanowiłem jechać przez Tuchów w kierunku Rychwałdu. Wybrałem wariant przez dolinę Buchcic. Droga spokojna, słońce, dość ciepło, za wiatrem.
Na drodze grzbietowej, widok na wzgórze Kopaliny (399 m):
Widać trochę jesieni, ale bez szaleństw. Zanim dojechałem do skrzyżowania w Rychwałdzie skusiła mnie żwirowa stokówka leśna, prowadząca w dół na prawo. W dół, w dół, po śladach gąsienic spychacza czy koparki, przez osuwiska zjechałem na dno paryi. Można się było tego spodziewać.
Na dnie. Wcale nie widać jesieni:
Wycieczka bez przeprawy się nie liczy. Musiałem przebijać się przez potok, przez świeże wyręby bukowe i dalej wzdłuż potoku. Dotarłem do pierwszego gospodarstwa i drogą podjechałem trochę w górę do asfaltu. Zjazd do Pleśnej powolny, błoto odpadało z kół. Standardową trasą wzdłuż Białej, pojechałem w kierunku Tarnowa.
Trwa remont linii kolejowej Tarnów - Leluchów na odcinku z Tarnowa do Stróży. Na przejazdach sygnalizacja jest nieczynna, ale po szynach widać, że coś jeździ. Trzeba uważać. Na wysokości Kłokowej jest już nowy nasyp i torowisko. W tle ślady ubiegłorocznych powodzi.
Niespodziewanie, na koniec wycieczki, na ulicy Lotniczej, w promieniach zachodzącego słońca znalazłem złotą jesień:
Więc może jednak nie jest tak najgorzej, może się jeszcze rozkręci...
Kategoria Szybki wypad w wolnej chwili