Blog rowerowy

jaba

Wpisy archiwalne w kategorii

Szybki wypad w wolnej chwili

Dystans całkowity:12637.47 km (w terenie 1158.40 km; 9.17%)
Czas w ruchu:587:54
Średnia prędkość:20.75 km/h
Maksymalna prędkość:74.65 km/h
Suma podjazdów:59320 m
Liczba aktywności:353
Średnio na aktywność:35.80 km i 1h 44m
Więcej statystyk

Pętla przez Machową i Wałki

  d a n e    w y j a z d u 42.10 km 10.40 km teren 01:54 h Pr. śr.:22.16 km/h Pr. max:41.70 km/h Podjazdy: 80 m Rower:Matrix
Sobota, 6 października 2012 | dodano: 08.10.2012

Trasa: Tarnów - Skrzyszów (dol. Wątoku) - os. Olszyna - os. Wytrząska - os. Podlesie Księże - Machowa - Żdżary - os. Podlesie [droga leśna na S od torów] - Jodłówka - Wola Rzędzińska - Tarnów
Pogoda: Bezchmurnie, temp. 23°C, średni wiatr S, średnia widoczność

Krótka wycieczka w słoneczny i upalny jesienny dzień. Wiał ciepły wiatr z S, do tego mocno grzało słońce. Wiatr był przeważnie boczny, chwilami przeszkadzał.
Zatrzymałem się pod krzyżem. Pozbierałem trochę suchych gałęzi opadłych z lip. Później do Podlesia polną drogą. Na tym odcinku minąłem aż 2 samochody. Może to być niestety zwiastunem asfaltowania. Oby nie.
Od Podlesia jechałem z wiatrem, przeważnie lekko w dół. Do tego w większości dobry asfalt, mały ruch. Sama przyjemność.
W Żdżarach wjechałem w las i drogą równoległą do torów dojechałem do Wałków. Do końca lasu pojechałem szlakiem rowerowym, który wyprowadził mnie na leśniczówkę Wałki. Nieznane mi wcześniej miejsce. W okolicy jest ścieżka przyrodnicza, wieża obserwacyjna. Pewnie będę tu czasem po drodze zaglądał.

Postój w lesie:



Dzień jak z obrazka. W tym roku już chyba tak ciepło i słonecznie nie będzie.


Kategoria Szybki wypad w wolnej chwili

Do krzyża

  d a n e    w y j a z d u 22.00 km 0.90 km teren 00:59 h Pr. śr.:22.37 km/h Pr. max:37.40 km/h Podjazdy: 80 m Rower:Matrix
Sobota, 28 lipca 2012 | dodano: 06.08.2012

Trasa: Tarnów - Skrzyszów [dol. Wątoku] - os. Olszyna - krzyż - os. Olszyna [ droga nad Skrzyszowem] - Skrzyszów - Tarnów
Pogoda: Słonecznie, obłoki, temp. 26°C, lekki wiatr E, słaba widoczność

Wieczorna przejażdżka. W polach żniwa. Spotkałem 2 bociany i sarnę.


Kategoria Szybki wypad w wolnej chwili

Dęborzyn

  d a n e    w y j a z d u 65.20 km 1.00 km teren 02:59 h Pr. śr.:21.85 km/h Pr. max:50.70 km/h Podjazdy:240 m Rower:Matrix
Poniedziałek, 23 lipca 2012 | dodano: 26.07.2012

Trasa: Tarnów - Skrzyszów - Szynwałd - Zalasowa (ok. 360 m) - Wola Lubecka - Lubcza - Dęborzyn - Bielowy - Pilzno - Łęki Dln. - Łęki Grn. - os. Olszyna [droga nad Skrzyszowem na N] - Skrzyszów - Tarnów
Pogoda: Częściowe zachmurzenie, obłoki, temp. 25°C, lekki wiatr E, średnia widoczność

Spokojna wycieczka w ładny, trochę upalny, letni dzień. Postanowiłem pojechać do Dęborzyna, zobaczyć cmentarz z I wojny, który kiedyś odpuściłem, będąc w pobliżu. Trasa raczej znana, bez sprężania się i spieszenia.
Po dojechaniu na miejsce, mijając szkołę zacząłem się rozglądać. Jest! W dole, na zboczu poniżej szkoły. Ścieżką prowadzącą skrajem łąki dotarłem do cmentarza. Jest ładny i w dobrym stanie. Leży na cyplu ponad skarpą doliny i bocznego jaru.
Cmentarz z I wojny nr 230 Dęborzyn.




„Śmierć worała nas w ziemię. Teraz wy żniwujcie.”





Dalej pojechałem doliną Wisłoki do Pilzna. Ruch na "czerwonej" szosie umiarkowany. Jest wąskie, wyasfaltowane pobocze, które zachęca kierowców do nieodbijania w czasie wyprzedzania roweru. W jednym miejscu, gdzie część pobocza zajmował pan z jakimś przyrządem pomiarowym musiałem zatrzymać się i przepuścić jadące za mną tiry...
W Pilźnie na rynku zjadłem dobrego loda, trochę odpocząłem w cieniu i pojechałem przez Łęki do Tarnowa. W drodze powrotnej trochę pomagał mi wiatr. Pod krzyżem zatrzymałem się, popatrzyłem na złote pola, zrobiłem zdjęcie wymytemu Matrixowi i trochę pozbierałem suche gałęzie, które spadły z lip.


Kategoria Szybki wypad w wolnej chwili

Odporyszów

  d a n e    w y j a z d u 67.40 km 10.70 km teren 03:20 h Pr. śr.:20.22 km/h Pr. max:39.20 km/h Podjazdy: 60 m Rower:Matrix
Niedziela, 22 lipca 2012 | dodano: 26.07.2012

Trasa: Tarnów - Klikowa - Biała - Łęg Tarnowski - Niedomice - cmentarz 258 [droga przez pola] - Żabno - Odporyszów [droga przez pola] - Dąbrowa Tarnowska - Szarwark - skrz. k/Lipin [droga przez las i pola] - Żukowice Stare - os. Zapole - Wola Rzędzińska - Tarnów
Pogoda: Częściowe zachmurzenie, stopniowe rozpogodzenie, temp. 18-22°C, lekki wiatr NW, średnia widoczność

Niedzielna wycieczka po terenach na N od Tarnowa - dolinie Dunajca i Płaskowyżu Tarnowskim. Pogoda dobra. Początkowo dość chłodno i pochmurno, później przyjemne słońce, bez upału.
Przez miasto, Klikową, Białą jadę w miarę bocznymi drogami w kierunku Niedomic. Tam chciałem oglądnąć cmentarz z I wojny nr 208. Znalazłem go bez problemu, przy szosie był współczesny drogowskaz. Cmentarz jest duży. Leżą tutaj żołnierze armii niemieckiej i rosyjskiej.




Niedaleko, przy moście na Dunajcu są dwa inne cmentarze. Leżą blisko siebie po dwóch stronach szosy prowadzącej na most. Pierwszy z nich ma numer 258. Jest rozległy. Leżą tutaj żołnierze wszystkich trzech armii.



Na tablicach inskrypcyjnych w ogrodzeniu można znaleźć dużo polskich nazwisk:


Ciekawostka - w podstawie pomnika wmurowano punkt pomiarowy:


Sąsiedni cmentarz o numerze 257 jest poświęcony w całości żołnierzom wrogiej dla budowniczych armii rosyjskiej. Jest zbudowany na planie elipsy, obsadzony drzewami oplecionymi bluszczem i winem.


Na środku kręgu znajduje się ziemny kurhan z czterema zwróconymi do siebie betonowymi krzyżami:


Od cmentarzy przez pola pojechałem do pobliskiego Żabna. Jadąc dalej w kierunku Dąbrowy postanowiłem odwiedzić Odporyszów, miejsce objawień Matki Boskiej, cel pielgrzymek. Jakoś nigdy tutaj wcześniej nie byłem. Zaraz po zjechaniu z głównej szosy odbiłem do cudownego źródełka. Leży ono w ładnej dolince. W czasie potopu szwedzkiego, podczas oblężenia polskiego obozu przez wroga Matka Boska ukazała się polskiemu żołnierzowi i wskazała miejsce z wodą źródlaną, zdatną do picia. Pozwoliło to przetrwać Polakom a następnie uderzyć na Szwedów i ich pokonać. Woda ze źródła jest uznawana za uzdrawiającą.


Pod zadaszeniem są cztery krany, bez kurków. Wodę leje się naciskając włącznik elektryczny i uruchamiając pompę. Woda jest naprawdę pyszna. Miałem porównanie, bo do tej pory wiozłem i piłem wodę z tarnowskiego kranu.
Okolice Odporyszowa są malownicze, dzięki położeniu na krawędzi płaskowyżu, pokrytego wydmami i pociętego jarami. W centrum jest kościół, parkingi, sieć krętych i pofalowanych uliczek. Takie jakby małe miasteczko. Miejsce bardzo mi się spodobało.
W kierunku Dąbrowy starałem się jechać żółtym szlakiem pieszym. Trochę polnych dróg, wśród dojrzewających zbóż i zagajników. Zaczynają się żniwa. Kombajn pracuje a rolnicy czekają na swoją kolej z wozami wyłożonymi folią.

Krzyż przy drodze do Dąbrowy:


Przejeżdżam przez Dąbrowę Tarnowską. Niestety nie udało mi się namierzyć lodów. Chwilę odpoczywam na rynku. Później znaną, pustą i przyjemną szosą przez Szarwark, polno-leśny odcinek terenowy na Żukowice Stare i znów polami.

Droga przez pola w kierunku osiedla... Zapole:


Jestem już blisko Tarnowa. Przez Wolę Rzędzińską dojeżdżam do domu. Wycieczka ciekawa i przyjemna.


Kategoria Szybki wypad w wolnej chwili

Do krzyża i Wałki

  d a n e    w y j a z d u 32.50 km 0.00 km teren 01:23 h Pr. śr.:23.49 km/h Pr. max:38.50 km/h Podjazdy: 80 m Rower:Matrix
Sobota, 21 lipca 2012 | dodano: 24.07.2012

Trasa: Tarnów - Skrzyszów [dol. Wątoku] - os. Olszyna - krzyż - Pogórska Wola - Wałki - Wola Rzędzińska - Tarnów
Pogoda: Zachmurzenie całkowite, temp. 18°C, bezwietrznie, słaba widoczność

Spokojna wycieczka po asfaltowej, płaskiej trasie. Pogoda średnia, szaro i ponuro. Pierwsza jazda Matrixem po założeniu nowych kół. Koła same nie jeżdżą, ale przynajmniej teraz nie biją i hamulce pracują kulturalnie.
W Woli Rzędzińskiej wyprzedzam grupę kilku rowerzystów i rowerzystek.


Kategoria Szybki wypad w wolnej chwili

Góra św. Marcina

  d a n e    w y j a z d u 17.00 km 0.00 km teren 00:46 h Pr. śr.:22.17 km/h Pr. max:53.31 km/h Podjazdy:170 m Rower:Marin
Niedziela, 15 lipca 2012 | dodano: 16.07.2012

Trasa: Tarnów - Skrzyszów - Łękawica - Góra św. Marcina (384 m) - park pod Górą św. Marcina - Tarnów
Pogoda: Zachmurzenie całkowite, ciemno i ponuro, temp. 22-20°C, bezwietrznie, dobra widoczność

Krótka przejażdżka pod wieczór na umytym wreszcie i nasmarowanym Marinie. Wymieniłem w nim łańcuch i kasetę. Ogniwo, gdzie był łączony łańcuch twardo chodziło, co powodowało przeskakiwanie na tylnej zębatce. Było to denerwujące. W połączeniu ze złym nastrojem przez cały dzień odebrało mi to całkiem niewielką już wcześniej chęć do jazdy. Najprostszą drogą przez Górę św. Marcina wróciłem do domu. A łańcuch przeskakiwał, jakby w ogóle nie był wymieniany...
Jedyny pozytyw to wyraźny widok na szczyty Beskidu Wyspowego na zjeździe z Góry. Niebo było szaroołowiane, góry ciemnoołowiane.
W domu jeszcze poprawiłem to felerne ogniwo łańcucha, żeby spokojnie móc zasnąć.


Kategoria Szybki wypad w wolnej chwili

Do krzyża

  d a n e    w y j a z d u 25.00 km 1.70 km teren h Pr. śr.: km/h Pr. max:0.00 km/h Podjazdy: 80 m Rower:Marin
Niedziela, 1 lipca 2012 | dodano: 02.07.2012

Trasa: Tarnów - Skrzyszów [dol. Wątoku] - os. Olszyna - krzyż - os. Olszyna [droga nad Skrzyszowem] [droga wzdłuż obwodnicy] - park pod Górą św. Marcina - Tarnów
Pogoda: Bezchmurnie, obłoki, temp. ok. 32°C, lekki wiatr E, słaba widoczność

Poobiednia, spacerowa przejażdżka. Pogoda dopisała - upał, w słońcu termometr pokazał 46°C. Mimo to po drodze spotykałem nawet ludzi, również na rowerach. Jechało się całkiem przyjemnie. W polach zaczynają dojrzewać zboża. Przy krzyżu kwitną lipy i w chwilach ciszy słychać w koronach dyskretne buczenie pszczół.
Dane z licznika niepełne, bo w poniedziałek skasowałem stan, zanim napisałem relację.


Kategoria Szybki wypad w wolnej chwili

Chojnik

  d a n e    w y j a z d u 55.10 km 5.60 km teren 02:52 h Pr. śr.:19.22 km/h Pr. max:59.18 km/h Podjazdy:510 m Rower:Marin
Niedziela, 24 czerwca 2012 | dodano: 25.06.2012

Trasa: Tarnów - Skrzyszów - Łękawica - Trzemesna (ok. 370 m) - Karwodrza - Tuchów - Dabrówka Tuchowska - Siedliska - Chojnik - os. Pogorzałki - Wał, trawers (ok. 500 m) [żółty szlak] - os. Pleśniaki - Pleśna - Świebodzin - Radlna - Nowodworze - Tarnowiec - park pod Górą św. Marcina - Tarnów
Pogoda: Bezchmurne niebo, obłoki, temp. ok. 25°C, lekki wiatr SE, średnia widoczność

Piękny, letni, słoneczny dzień. Dobre warunki do jazdy. Umiarkowany upał. Trasa przez Pogórze. Celem była dolina, w której leży wieś Chojnik i podjazd z tych okolic na Wał. Sam Wał nie był dzisiaj celem.
Znaną trasą dość sprawnie dojechałem do Tuchowa. Drogi puste i ciche, przyjemny podjazd na Trzemesną, w cieniu. Później dalej doliną Białej do Chojnika. Skręciłem w boczną drogę prowadząca wzdłuż potoku. Jechałem przez ładne i zadbane osiedla, stopniowo w górę. Asfalt się skończył i wjechałem do lasu. Na granicy pól i lasu:


W oddali widać Maślaną Górę (753 m) i Chełm (779 m):


W lasie drogi nieprzejeżdżone, zasypane gałęziami i liśćmi, zarośnięte. Wyżej błotniste i rozjeżdżone. Ten odcinek był dość żmudny. Dojechałem do grzbietowej drogi z zielonym szlakiem w okolicy osiedla Pogorzałki. Korzystając z okazji odszukałem cmentarz z I wojny nr 182 Siemiechów. Jest bardzo skromny, otoczony współczesnym ogrodzeniem.



Wróciłem do drogi grzbietowej i pokonując ściankę poniżej starego kamieniołomu dojechałem do skrzyżowanie pod szczytem Wału. Zjeżdżałem do Pleśnej trzymając się zółtego szlaku pieszego. Uchowało się tutaj trochę szutrowych i gruntowych dróg. Kilka ujęć przed właściwym zjazdem do doliny:

Widok na wzgórza Słonej i Trzemeskiej Góry:


Bardziej na prawo widać lasy pasma Brzanki:


Moja droga w dół, do Pleśnej:


Po dojechaniu do asfaltu zgubiłem szlak i przez osiedla zjechałem do głównej szosy. Czułem już trasę w nogach więc najprostszą drogą pojechałem w kierunku domu.


Kategoria Szybki wypad w wolnej chwili

Do krzyża

  d a n e    w y j a z d u 23.10 km 1.30 km teren 00:55 h Pr. śr.:25.20 km/h Pr. max:41.48 km/h Podjazdy: 80 m Rower:Marin
Sobota, 23 czerwca 2012 | dodano: 25.06.2012

Trasa: Tarnów - Skrzyszów [dol. Wątoku] - os. Olszyna - krzyż - os. Olszyna [ droga nad Skrzyszowem] - Ładna, obwodnica - Tarnów
Pogoda: Bezchmurnie, chmury tylko na horyzoncie, temp. 20-18°C, bez wiatru, średnia widoczność

Krótka przejażdżka na koniec dnia w promieniach zachodzącego słońca. Jechało się przyjemnie i dość szybko. Powrót przez Ładną i zjazd Lwowską do Tarnowa.


Kategoria Szybki wypad w wolnej chwili

Radgoszcz

  d a n e    w y j a z d u 75.80 km 4.30 km teren 03:43 h Pr. śr.:20.39 km/h Pr. max:33.70 km/h Podjazdy: 50 m Rower:Matrix
Niedziela, 17 czerwca 2012 | dodano: 18.06.2012

Trasa: Tarnów - Skrzyszów - Ładna - Wola Rzędzińska - Jodłówka - Nowe Żukowice - Wesoła - Smyków Mł. - Smyków Wlk. - Narożniki - Radgoszcz - Nieczajna Grn. - Dąbrowa Tarnowska - Żelażówka - Lisia Góra - Brzozówka - dz. Krzyż - Tarnów
Pogoda: Upał, słonecznie, bezchmurnie, tylko obłoki, temp. 30-25°C, lekki wiatr SE, później bezwietrznie, średnia widoczność

Mimo wczorajszej awarii roweru po obiedzie postanowiłem wybrać się na jakąś wycieczkę. Tym razem na północ, na Płaskowyż Tarnowski. Chciałem odwiedzić trzy cmentarze z I wojny w okolicy Radgoszczy. Rower ma częściowo spuszczone powietrze z tylnego koła i opona trochę ociera o widelec, ale da się jechać.
Jechałem dość powoli dostosowując się do upału, stanu roweru i mojej kondycji. Ruch mały, upał, nic się nie dzieje.
Uwaga - następny fragment nieciekawy i nieprzyjemny. Można opuścić i przeskoczyć do zdjęcia.
W Woli Rzędzińskiej mijał mnie samochód. Usłyszałem uderzenie, podniosłem głowę i zobaczyłem, że przed samochodem toczy się i wiruje jakiś brązowo-szary gałgan. Potem wpadł pod spód i przejechało po nim tylne koło samochodu...
Samochód zatrzymał się po kilkunastu metrach, ja też. Na ulicy został mały piesek, taka modna teraz rasa. Po tym co widziałem nie dawałem mu wielkich szans, ale wyjąc jakoś sczołgał się z jezdni i położył się w wodzie w rowie. Porozmawiałem z kierowcą, co zrobić. Podobno jest takie pogotowie dla rannych zwierząt, ale nie znamy telefonu. Szukamy właściciela. Dwoje ludzi, którzy przechodzili nie wiedzieli. W domu na przeciw nikt nie otwierał. W drugim domu wszystko otwarte, ale nikogo nie ma. Kierowca zadzwonił na 112, później na policję, a tam podali mu numer do weterynarza z Woli. Weterynarz przyjedzie. Czas płynął. Szedł chłopak, pytamy czy wie czyj ten pies. Jego cioci, zaraz ją zawoła, bo właśnie szedł szukać pieska. Pies uciekł z podwórza, gdy gospodarz wyjeżdżał samochodem. Razem z ciocią zabrali go do domu. Wyglądało na to, że dochodził powoli do siebie. Jedna noga uszkodzona, drugą ruszał. Jeszcze telefon do weterynarza, żeby podjechał bezpośrednio do domu właścicielki psa. Koniec akcji. Rozjeżdżamy i rozchodzimy się.
Mój brat ma takiego samego psa. One mają genetyczne ADHD.
Tak minęło pół godziny a może godzina. W sumie mogłem się nie zatrzymywać. No ale ktoś powinien.
W Jodłówce krótki postój przy cmentarzu z I wojny nr 205 Wałki. Zrobiłem zdjęcia, których do tej pory nie miałem. Cmentarz jest w centrum, obok wyremontowanego skweru.



Przejechałem, tradycyjnie już, przez teren budowy autostrady A4. W okolicy naliczyłem cztery przenośne traki. Pewnie przerabiają drzewo wycięte pod budowę. Na długim odcinku droga jest całkowicie zniszczona. Asfaltu prawie nie widać, została pylista szutrówka z gęsto wybitymi, małymi dziurami. Taką drogą dotarłem do szosy na Mielec.
Rzut oka ma mapę, kilka łyków wody i ruszyłem w kierunku Narożników. Trochę kluczyłem, ale udało mi się dość sprawnie dotrzeć do celu. Po drodze ładny odcinek leśno - polnej szutrówki. I kapliczka,

oczywiście na rozstaju dróg:


Przejechałem przez Narożniki i w lesie, przy szosie odnalazłem cmentarz z I wojny nr 244 Narożniki.



Kolejnego cmentarza nr 245 nie udało mi się niestety znaleźć. Pojechałem do centrum Radgoszczy. We wsi jest ładny drewniany kościół.


Na cmentarzu parafialnym odszukałem cmentarz z I wojny nr 246 Radgoszcz:



Główny pomnik:


Widok od tyłu, z pustego placu nowej części cmentarza. Widać piękny, wielki dąb w centrum cmentarza wojskowego.


Rozpocząłem powrót. Było już dość późno i jechało mi się coraz ciężej. W Dąbrowie kupiłem drugą butelkę Piwniczanki. Na czerwonej szosie ruch był umiarkowany, ale zdarzały się tiry. Starałem się zjeżdżać na pobocze, ale ma ono tylko jakieś pół metra szerokości i widać, że ciężarówki też po nim jeżdżą, gdy się mijają. Do Krzyża samochody mijały mnie bardzo kulturalnie. Na koniec kierowca tira z napisem Lidl wykazał się i wyprzedził mnie wjeżdżając na moje i tak wąskie pobocze. To mi zepsuło humor na resztę dnia i jeszcze na rano w poniedziałek.
Przed Krzyżem wybrałem wariant jazdy nową nieotwartą jeszcze drogą zjazdu z niewybudowanej autostrady. Tutaj od razu cisza, rowerzyści, spacerowicze i przede wszystkim bezpiecznie.
Wycieczka z przygodami, na niesprawnym rowerze. Wypiłem prawie 3 litry wody - Piwniczanki.


Kategoria Szybki wypad w wolnej chwili