Szybki wypad w wolnej chwili
| Dystans całkowity: | 12637.47 km (w terenie 1158.40 km; 9.17%) |
| Czas w ruchu: | 587:54 |
| Średnia prędkość: | 20.75 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 74.65 km/h |
| Suma podjazdów: | 59320 m |
| Liczba aktywności: | 353 |
| Średnio na aktywność: | 35.80 km i 1h 44m |
| Więcej statystyk | |
Rezerwat Słotwina
d a n e w y j a z d u
37.90 km
8.00 km teren
02:00 h
Pr. śr.:18.95 km/h
Pr. max:40.00 km/h
Podjazdy: 80 m
Rower:Matrix
Trasa: Tarnów - Skrzyszów [dol. Wątoku] - os. Olszyna - os. Wytrząska - os. Podlesie Księże - rez. "Słotwina" - Podlesie Machowskie - os. Węgielnica [miedza na W] - os. Olszyna [droga n/Skrzyszowem] - Skrzyszów - Tarnów
Pogoda: Bezchmurnie, temp. 30°C, średni wiatr E, dobra widoczność
Poobiednia wycieczka w upalną niedzielę. Wiał wschodni wiatr, który trochę chłodził, ale za to utrudniał jazdę w jedna stronę. Jechałem starym rowerem, bo w Marinie nie ma jeszcze koła. Matrix jest po lekkim liftingu. Ma w końcu sprawny licznik, nowa oponę z tyłu i trochę lepsze hamulce.
W gorącym słońcu czerwcowa zieleń soczysta i jeszcze nie spalona. Po prostu pięknie, kraj jak z obrazka.
Zmodyfikowałem standardową trasę zahaczając o leśny rezerwat Słotwina, niedaleko trasy E4. W lesie ścieżki zarośnięte, musiałem przeprawić się przez małą rzeczkę, nad którą leży rezerwat. W rezerwacie jest chronione naturalne stanowisko paproci pióropusznika strusiego. Paprocie rosną w podmokłym lesie nad małą rzeczką, na skraju lasu. W sumie dość ciekawe miejsce.
Tak wygląda pióropusznik strusi:
A tak Matrix w rezerwacie:
W czasie robienia zdjęć zainteresowała się mną miejscowa fauna w postaci much, komarów i gzów. Ewakuowałem się więc z rezerwatu i wyjechałem na asfaltową drogę do Podlesia.
W drodze powrotnej w Skrzyszowie koło wiaduktu pod obwodnicą zaskoczył mnie nietypowy widok. Chodnikiem szedł człowiek a za nim dwa osiołki niosące jakieś bagaże. Przez chwilę skojarzyły mi się sytuacje z Maroka, gdzie takie widoki są normalne. Podjechałem bliżej i rzeczywiście szedł brodaty starszy człowiek a za nim obok siebie szły dwa osły z różnymi pakunkami na grzbietach. Minąłem ich. Akurat zagadywał tego wędrowca jakiś człowiek z drugiej strony szosy.
Pomyślałem, że przejście takiej egzotycznej karawany nie mogło być niezauważone przez Internet. I faktycznie - jest informacja. Wędrowiec jest z Francji, nazywa się Jacques Abdelaziz. W drodze jest od 22 marca, wyszedł z miejscowości Rennes. Ma w planie dojść do Lwowa i wrócić do domu przez Słowację i Austrię.
Ma 68 lat i od 15 wędruje ze swoimi osiołkami po Europie. Miło spotkać takiego turystę. Szacunek.
Kategoria Szybki wypad w wolnej chwili
Las Tuchowski
d a n e w y j a z d u
49.40 km
5.20 km teren
02:21 h
Pr. śr.:21.02 km/h
Pr. max:54.80 km/h
Podjazdy:230 m
Rower:Marin
Trasa: Tarnów - Skrzyszów - Szynwałd - Zalasowa (ok. 350 m) - Las Tuchowski - działka - Tuchów [drogi pole wzdłuż torów] - Łowczów - Pleśna - Świebodzin - Radlna - Nowodworze - Tarnowiec [droga n/obwodnicą] - park pod Górą św. Marcina - Tarnów
Pogoda: Słonecznie, obłoki, temp. ok. 20°C, średni wiatr E, dobra widoczność
Wiosenna wycieczka po pogórzu z odcinkami w terenie. Wszędzie świeża, soczysta zieleń i kwiaty. Dość silny wiatr z E trochę pomagał, trochę przeszkadzał.
W Zalasowej skręciłem w prawo na grzbiet biegnący w stronę Tuchowa. Po przyjemnym zjeździe i krótkim podjeździe znalazłem się w lesie zwanym Tuchowski. Tam terenowym wariantem zjechałem do doliny przez las. Testowałem starą, znana mi drogę przez jodłowy las. Teren jest w tej okolicy gliniasty, na wiosnę lepkie, śliskie i grząskie błoto. Droga jest zarośnięta, dawno nie używana, były tylko ślady kopyt koni. Powoli przejechałem ten odcinek. Dało się jechać tylko dlatego, że było dość mocno z góry. Na dole, przy rzeczce zrobiłem chwilę przerwy i zdjąłem grube kołnierze gliny z boków opon.
Z centrum Tuchowa jechałem doliną Białej, w dół rzeki. Droga prowadząca wzdłuż rzeki i linii kolejowej w pewnym momencie odbija stromo w górę. Przy rzece pozostaje tylko linia kolejowa. W celach badawczych pojechałem właśnie wzdłuż torów, pamiętając kilka miejsc wypatrzonych z pociągu. Przy małej strudze spotkałem miejscowego człowieka prowadzącego rower. Rozpoczęliśmy rozmowę. Miał na imię Krzysztof, mieszka niedaleko. Po standardowym omówieniu spraw związanych z polityką i historią powszechną zeszliśmy na tematy lokalne. Dowiedziałem się kilku ciekawostek o tym terenie, szczególnie o wzgórzu pod którym biegnie kolej. Będzie powód do dokładniejszego badania tej okolicy, może jesienią. Po dłuższym czasie pożegnaliśmy się.
Polną drogą dołączyłem z powrotem do szosy na Łowczów. W tym miejscu:
Droga przez pagórki, później wzdłuż torów biegła szybko, z wiatrem. Po drodze zrobiłem zdjęcia cmentarza z I wojny nr 172 w Łowczówku. Mały cmentarzyk urządzono wokół starej murowanej kapliczki.

Drogami wzdłuż Białej i przez park na Górze św. Marcina wróciłem do domu. Udana i sympatyczna majowa wycieczka.
Kategoria Szybki wypad w wolnej chwili
Dąbrówka Szczepanowska
d a n e w y j a z d u
51.10 km
1.80 km teren
02:16 h
Pr. śr.:22.54 km/h
Pr. max:47.95 km/h
Podjazdy:360 m
Rower:Marin
Trasa: Tarnów - Tarnowiec - Nowodworze - Świebodzin - Rzuchowa [koło dworu] - os. Olszówki - Dąbrówka Szczepanowska - Janowice - Lubinka skrz. (ok. 400 m) - Rzuchowa - Świebodzin - Radlna - Nowodworze - Tarnowiec [droga n/obwodnicą] - park pod Górą św. Marcina - Tarnów
Pogoda: Bezchmurnie, temp. ok. 15°C, lekki wiatr W, średnia widoczność
Popołudniowa, sobotnia wycieczka w rejon Lubinki. Jazda asfaltami. W części nad Dunajcem i na podjeździe na Lubinkę bardzo przyjemne odcinki bez ruchu samochodowego.
Podczas zjazdu z grzbietu między Rzuchową a Dunajcem postanowiłem zobaczyć z bliska cmentarz z I wojny nr 197. Odnalazłem go - jest około 100 m na lewo od drogi. Kamienny obelisk jest otoczony kamiennymi słupkami ze stalowymi, poziomymi prętami. Drzewa, które rosły na cmentarzu i w okolicy wycięte, zostały próchniejące pieńki. Obok jest stary cmentarz cywilny z mogiłą dawnych właścicieli wsi - Chrząstowskich.
Na podjeździe na Lubinkę zauważyłem reklamę nowego serwisu rowerowego z Tarnowa. Ciekawy pomysł dotarcia do rowerzystów - po co się reklamować w mieście, przecież i tak rowerzyści jeżdżą za miasto. Wcześniej czy później prawie każdy aktywny rowerzysta z Tarnowa będzie podjeżdżał na Lubinkę...
Kategoria Szybki wypad w wolnej chwili
Machowa
d a n e w y j a z d u
36.40 km
8.30 km teren
01:49 h
Pr. śr.:20.04 km/h
Pr. max:36.99 km/h
Podjazdy: 80 m
Rower:Marin
Trasa: Tarnów - Skrzyszów (dol. Wątoku) - os. Olszyna - os. Wytrząska - os. Podlesie Księże - Machowa [polne drogi, odcinek E4] - Pogórska Wola - os. Pogórz - os. Średziny - dz. Rzędzin - Tarnów
Pogoda: Bezchmurnie, temp. 18-16°, średni wiatr E, słaba widoczność
Popołudniowa wycieczka przez budzące się wiosną pola. Trasa kombinowana, dość dużo terenu. Drogi i pola bardzo wysuszone.
Od krzyża nad Łękami polami pojechałem na E. Po drodze przystanek i zdjęcia:

W Machowej wstąpiłem na cmentarz i odnalazłem grób Otto Schimka. Do tej pory jakoś nie było takiej okazji, chociaż wiedziałem o jego istnieniu.
Otto Schimek był Austriakiem. Będąc żołnierzem Wehrmachtu podczas II wojny światowej odmawiał udziału w egzekucji cywilów w Bośni i w Polsce. Był aresztowany, więziony i powtórnie wcielony do wojska. Po kolejnej odmowie, uwiezieniu, ucieczce (czyli dezercji) i pojmaniu dostał ostatnią szansę rehabilitacji - udział w egzekucji. Po odmowie wyrokiem sądu polowego został rozstrzelany za "dezercję i okazywanie tchórzostwa w obliczu wroga".
Dla jednych był bohaterem, dla innych dezerterem, dla innych może nawiedzonym pacyfistą... Jego grób znajduje się na cmentarzu w Machowej, pośród grobów Polaków:
W Machowej zwrócił moją uwagę stary park ogrodzony murem. Wewnątrz wyglądający na nowy budynek:
Dalsza trasa prowadziła z powrotem do Tarnowa, wzdłuż szosy E4. Udało mi się prawie całkowicie uniknąć jazdy szosą. Przemykałem polnymi i osiedlowymi drogami po trawie, żwirze, asfalcie i piachu. Całkiem przyjemne miejsca.
Kategoria Szybki wypad w wolnej chwili
Pętla przez 3 góry
d a n e w y j a z d u
36.60 km
9.40 km teren
02:13 h
Pr. śr.:16.51 km/h
Pr. max:51.27 km/h
Podjazdy:400 m
Rower:Marin
Trasa: Tarnów - Skrzyszów - Szynwałd - os. Czermanicha - Trzemeska Góra (ok. 370 m) [grzbiet główny] - Słona Góra (ok. 400 m) [zjazd przez las, doliną pot. Złota] - Poręba Radlna - Góra św. Marcina (384 m) - park pod Górą św. Marcina - Tarnów
Pogoda: Bezchmurnie, temp. 18-14°C, lekki wiatr NW, słaba widoczność
Popołudniowa, wiosenna wycieczka po okolicach Tarnowa. Pogoda piękna - słonecznie i ciepło. Drogi suche oprócz lasów między Trzemeską i Słoną Górą.
Na Słonej Górze odbiłem na zjazd w nieznaną drogę leśną. Okazało się, ze prowadzi do doliny, a właściwie jaru. Po krótkim, dość ostrym zjeździe wylądowałem w korycie potoku, wśród powalonych drzew i świeżych osuwisk. Zamiast spodziewanego długiego zjazdu grzbietem miałem przeprawę z noszeniem roweru przez urwiste zbocza, boczne jary i nieprzejezdne chaszcze. Po drodze znalazłem trochę wiosennych kwiatków i dziwne, podobne do gołąbków grzyby o wklęsłych, bordowych kapeluszach. Po dłuższym czasie wyjechałem w Porębie naprzeciw kościoła.
A teraz coś z zupełnie innej beczki... spotkanie z rowerzystami w Afryce.
Podczas krótkiej wycieczki (pieszej) po pustyni w Maroku (Erg Chebbi) zauważyłem w oddali rowerzystów. Gdy podeszliśmy bliżej, nie okazali się fatamorganą ale miejscowymi chłopcami. Mieli na oko całkiem dobre rowery. Zadali nam serię standardowych pytań typu "skąd jesteście?". Ponieważ nie byli "w pracy" i nie musieli nam nic sprzedawać ani na nic nas naciągać, po krótkiej rozmowie zajęli się zjazdami z wydmy na wydmę a ja zrobiłem 2 zdjęcia:

Jak widać da się jeździć w takim terenie. Ułatwieniem była na pewno pogoda w nocy - padał deszcz i trochę uklepał piach.
Kategoria Szybki wypad w wolnej chwili
Pętla przez Ryglice
d a n e w y j a z d u
46.00 km
0.00 km teren
h
Pr. śr.: km/h
Pr. max:0.00 km/h
Podjazdy:260 m
Rower:Matrix
Trasa: Tarnów - Skrzyszów - Łękawica - Łękawka - grzbiet Słonej Góry (ok. 350 m) - Tuchów - Bistuszowa - Uniszowa - Ryglice - Zalasowa (ok. 330 m) - Skrzyszów - Tarnów
Pogoda: Całkowite zachmurzenie, temp. ok. 7°C, silny wiatr W, miejscami bez wiatru, słaba widoczność
Szosowa jazda po w miarę suchych drogach.
Odwilż i silny wiatr oczyściły główne drogi z lodu i śniegu. Na trasie tylko miejscami trochę kałuż i spływającej wody. Przebieg trasy ochronił mnie przed dłuższymi odcinkami pod wiatr. Najgorsza była końcówka od Szynwałdu - pod mocny wiatr na średniej tarczy. Dość dużo było odcinków bez wiatru.
Otoczenie przyrodnicze w stanie martwego przedwiośnia, miejscami cienka warstwą śniegu.
Jazda bez licznika. Szkoda, bo na Kielanowickiej Górce z wiatrem prędkość miałem przyzwoitą.
Kategoria Szybki wypad w wolnej chwili
Wole i Wałki
d a n e w y j a z d u
30.00 km
0.00 km teren
h
Pr. śr.: km/h
Pr. max:0.00 km/h
Podjazdy: 80 m
Rower:Matrix
Trasa: Tarnów - Skrzyszów [dol. Wątoku] - os. Olszyna - krzyż - Pogórska Wola - Wałki - Wola Rzędzińska - dz. Rzędzin, ul. Heleny Marusarz - Tarnów
Pogoda: Słonecznie, bezchmurnie, temp. -1-0°C, bezwietrznie, słaba widoczność
Krótka wycieczka w lekko zimowych warunkach.
Od rana było ładnie, do słońca nawet ciepło. Drogi w miarę czyste, więc wyjechałem na trasę moim starym rowerem Matrix. W cieniu trzymał lekki mróz, więc zamiast butów rowerowych (letnich) ubrałem normalne, miejskie zimowe. W ten sposób ominąłem z powodzeniem problem marznących stóp i mogłem skupić się na jeździe.
Główne drogi były suche, ale im dalej od Tarnowa tym częściej na drogę wyłaziły płaskie jęzory ubitego śniegu i lodu. W słońcu śnieg lekko topniał, był mokry i rozmiękły. Za to w cieniu można było spotkać idealnie wyślizgane, zmrożone szklanki. Na szczęście takich odcinków było niewiele. Przejeżdżałem przez nie prawie nie pedałując, rozpędem. Trasa ze względu na moją słabą kondycję i słabe (brak) hamulce Matrixa była płaska. Drogi prawie puste. Jechało się bardzo przyjemnie.
Migawki z trasy.
Pod krzyżem:
Kościół św. Józefa w Pogórskiej Woli z 1778 r. Ciekawostką jest, że w obecne miejsce został przesunięty w całości w roku 1932 z miejsca oddalonego o 1 km. Na nowym miejscu został rozbudowany.
Jazda bez licznika.
Kategoria Szybki wypad w wolnej chwili
Podlesie Machowskie
d a n e w y j a z d u
34.00 km
3.00 km teren
h
Pr. śr.: km/h
Pr. max:0.00 km/h
Podjazdy: 80 m
Rower:Matrix
Trasa: Tarnów - Skrzyszów [dol. Wątoku] - os. Olszyna - os. Wytrząska - os. Podlesie Księże - Podlesie Machowskie - os. Węgielnica [miedza na W] - os. Olszyna [droga n/Skrzyszowem] - Skrzyszów - Tarnów
Pogoda: Całkowite zachmurzenie, szare chmury warstwowe, temp. 7°C, bezwietrznie, słaba widoczność
Po ustaniu opadów i przeschnięciu dróg wybrałem się na pierwszą wycieczkę rowerową w tym roku. Trasa standardowa, częściowo w terenie.
Za krzyżem zrobiono asfalt do osiedla Wytrząska. Dalej do Podlesia jechałem drogą polną, częściowo utwardzoną. Mróz puścił, więc na drodze trochę błota oraz wciągającego koła żwiru i piachu. W drodze powrotnej przejazd przez szumiące strumykami leśno - polne okolice Podlesia Machowskiego. Odcinek przez pola do Olszyny jechałem przez trawiastą, rozmoczoną miedzę o podłożu gąbczastym. Dość ładne miejsca, pewnie będę tamtędy czasem jeździł.
Krajobraz przedwiosenny, ale na wiosnę jeszcze za wcześnie. Wypada więc czekać na powrót zimy.
Jazda bez licznika.
Kategoria Szybki wypad w wolnej chwili
Lubcza
d a n e w y j a z d u
56.40 km
1.50 km teren
02:51 h
Pr. śr.:19.79 km/h
Pr. max:56.90 km/h
Podjazdy:560 m
Rower:Marin
Trasa: Tarnów - Tarnowiec - Nowodworze - Radlna - Świebodzin - Rzuchowa - os. Tracze (ok. 230 m) - Szczepanowice - os. Lubcza - Lubinka (412 m) - dol. Lubinki - pod Wałem (ok. 470 m) - os. Gródek - os. Zadziele - Siedliska - Dąbrówka Tuchowska - Tuchów - Karwodrza - Trzemesna (ok. 370 m) - Łękawica - Skrzyszów - Tarnów
Pogoda: Słonecznie, później chmury od SW, pod koniec lekki deszcz, temp. 17-12°C, silny wiatr S, średnia widoczność
Rano pogoda była ładna, tak jak w sobotę. Po obiedzie zdecydowałem się pojechać gdzieś na rowerze. Żeby nie powtarzać ostatnich tras wybrałem się za Białą w masyw Wału. Miałem plan jechać spokojnie i sobie porozmyślać. Niestety po przejechaniu odcinka wyjazdowego z Tarnowa do Nowodworza jedyne co wymyśliłem to to, że na takiej drodze, w szumie samochodów nie da się myśleć.
Podczas stromego podjazdu na Lubczę od południa napłynęły z wiatrem chmury i słońce niestety zniknęło. Kolorowe lasy na trasie straciły część kolorów. To co zostało widać na zdjęciach.
Drogi w rejonie Lubczy i Wału właśnie zostały wyremontowane:
Cmentarz z I wojny nr 191 Lubcza:

Aby się dostać na kolejny solidny podjazd musiałem zjechać do doliny potoku Lubinka - terenowo. Listne szaleństwo:
Zalesione zbocza góry i dziczejące stare sady pod Wałem. Płynna granica między "wsią" a "lasem". Na granicy przeważnie jest ciekawie:
Nie wyjeżdżałem na szczyt. Ubrałem kurtkę i rozpocząłem długi zjazd do doliny Białej, częściowo pod wiatr. Do Siedlisk prowadzi jeden z kilku długich równoległych grzbietów. Dużo widoków, prawie cały czas z góry, w kilku miejscach musiałem trochę pedałować pod wiatr.
W Dolinie Białej znów jechałem w szumie samochodów, ale za to z wiatrem. Jeszcze przeskok przez wał Trzemeskiej Góry i do domu. Pod koniec trochę kropiło i droga była mokra.
Kategoria Szybki wypad w wolnej chwili
Trzemeska, Słona i św. Marcina
d a n e w y j a z d u
34.80 km
9.00 km teren
02:01 h
Pr. śr.:17.26 km/h
Pr. max:51.78 km/h
Podjazdy:400 m
Rower:Marin
Trasa: Tarnów - Skrzyszów - Szynwałd [droga k/szkoły] - Trzemeska Góra (ok. 370 m) [grzbiet główny] - Słona Góra (ok. 400 m) [zjazd przez las] - Poręba Radlna - Nowodworze - Tarnowiec - Góra św. Marcina (384 m) - park pod Górą św. Marcina - Tarnów
Pogoda: Słonecznie, tylko cienkie obłoki, temp. 14-10°C, średni wiatr S, średnia widoczność
Popołudniowa wycieczka w ładny, słoneczny i ciepły dzień.
Po okresie gorszej pogody zaczęło wiać z południa i zrobiło się całkiem ciepło. Wróciła złota, polska jesień. Trasa prowadziła po bliskich okolicach, w dużej części w terenie.
Jadąc polnymi drogami na Trzemeską Górę zwróciłem uwagę na dość dziwne zjawisko rolnicze:

Pośród zaoranych, pustych pól spotkałem rozległy łan zboża z kłosami, chyba jęczmień albo żyto. Nie znam się na uprawach, ale w Polsce raczej tylko raz w sezonie można zebrać zboże. Wygląda, że dotychczasowe przymrozki nie zrobiły w zbożu szkód, więc może pod koniec grudnia coś z tego będzie. Byle do żniw...
A lesie było tak:
Oprócz kolorowych liści pod kołami trafiały się zdradliwe kałuże. Wjechałem tylko w jedną - krótka i głęboką. Strumień wody z błotem spod przedniego koła trafił w buta, korbę z tarczami, nogę do kolana, ramię i częściowo twarz. Dzięki temu w dalszej części trasy wyglądałem jak prawdziwy rowerzysta górski.
Powrót do Tarnowa asfaltem z wyjazdem na szczyt Góry św. Marcina.
Kategoria Szybki wypad w wolnej chwili








