Blog rowerowy

jaba

Wpisy archiwalne w kategorii

Szybki wypad w wolnej chwili

Dystans całkowity:12637.47 km (w terenie 1158.40 km; 9.17%)
Czas w ruchu:587:54
Średnia prędkość:20.75 km/h
Maksymalna prędkość:74.65 km/h
Suma podjazdów:59320 m
Liczba aktywności:353
Średnio na aktywność:35.80 km i 1h 44m
Więcej statystyk

Do krzyża i Jodłówka

  d a n e    w y j a z d u 39.50 km 0.00 km teren 01:38 h Pr. śr.:24.18 km/h Pr. max:41.48 km/h Podjazdy: 80 m Rower:Marin
Sobota, 6 lipca 2013 | dodano: 08.07.2013

Trasa: Tarnów - Skrzyszów [dol. Wątoku] - os. Olszyna - krzyż - Pogórska Wola - Jodłówka - Wola Rzędzińska - Tarnów, dworzec PKP - dom
Pogoda: Częściowe zachmurzenie, temp. 25-23°C, bezwietrznie, średnia widoczność

Po umyciu i nasmarowaniu roweru wyjechałem pod wieczór na krótka trasę. Pogoda przyjemna, ciepło, sucho, słaby wiatr. Jechało mi się bardzo lekko i płynnie. Na drogach mały ruch, po wsiach cicho i spokojnie. Nic się nie dzieje.
Pod krzyżem usłyszałem od wschodu daleki grzmot burzy. Nie była groźna. Wracając w stronę Tarnowa jechałem pod słońce.
W Tarnowie pojechałem jeszcze na dworzec, sprawdzić przed planowaną na jutro wycieczką godzinę odjazdu pociągu. Wracałem przez rynek, gdzie trwała impreza, miał być jakiś koncert. Tłok, hałas, policja itp. Przeprowadziłem rower i od razu pojechałem dalej do domu.


Kategoria Szybki wypad w wolnej chwili

Zalasowa

  d a n e    w y j a z d u 35.80 km 0.00 km teren 01:39 h Pr. śr.:21.70 km/h Pr. max:46.60 km/h Podjazdy:150 m Rower:Matrix
Niedziela, 30 czerwca 2013 | dodano: 02.07.2013

Trasa: Tarnów - Skrzyszów - Szynwałd - Zalasowa (ok. 350 m) - os. Dolce - krzyż - os. Olszyna [droga nad Skrzyszowem] - Skrzyszów - Tarnów
Pogoda: Zachmurzenie częściowe i całkowite, temp. 18-16°C, chłodny, średni wiatr W, średnia widoczność

Poobiednia, niedzielna przejażdżka. Rano było słońce i zapowiadał się ładny, słoneczny i prawie upalny dzień. Po 12:00 nadciągnął front z lekkim deszczem, chmurami i wyraźnym ochłodzeniem. Później już nie padało.
W stronę Szynwałdu pchał mnie wiatr. Później w dolinie nie było go specjalnie czuć. Zjazd z Zalasowej prowadzi odkrytym grzbietem, więc trochę wiatr przeszkadzał. Powrót już pod wiatr, chwilami porywisty.

Bujna, czerwcowo-lipcowa roślinność w Zalasowej.


Kategoria Szybki wypad w wolnej chwili

Olchon

  d a n e    w y j a z d u 51.00 km 51.00 km teren h Pr. śr.: km/h Pr. max:0.00 km/h Podjazdy:790 m Rower:Inny
Niedziela, 9 czerwca 2013 | dodano: 12.03.2014

Trasa: Chużir - jez. Szara-Nur - przeł. ok. 830 m - osada Jalga [dol. na SW] - przeł. ok. 750 m - farma U Semi Sosen [główna szosa] - Chużir
Pogoda: Słonecznie, obłoki, temp. ok. 15°C, dobra widoczność

Popołudniowa, niedzielna wycieczka po wyspie Olchon, leżącej na jeziorze Bajkał. Był to ostatni dzień mojego pobytu w tym miejscu, więc chciałem koniecznie pozwiedzać trochę okolicy na rowerze. Rano była pochmurna, lekko deszczowa pogoda, postanowiłem więc przełożyć wyjazd na popołudnie. Upatrzona wcześniej w centrum Chużiru wypożyczalnia rowerów okazała się nieczynna, musiałem więc wrócić na kwaterę i skorzystać z bliższej, ale droższej wypożyczalni. Szkoda mi było trochę czasu na takie manewry, ale nie było rady. Przynajmniej pogoda stawała się z czasem coraz lepsza.
W wypożyczalni starszy pracownik poczęstował mnie herbatą a młodszy, mówiący po angielsku, zajął się przygotowaniem roweru. Coś tam posprawdzał przy hamulcach i przerzutkach, pędzlem umoczonym w smarze przejechał łańcuch i kasetę. W tym czasie zapoznałem się z wiszącą na ścianie instrukcją obsługi roweru.
Rower był średniej jakości, ale miał tarczowe hamulce. Będę miał pierwszą w życiu okazję wypróbowania tego wynalazku. Niestety wybór rowerów był niewielki i na trasie potwierdziły się moje obawy o rozmiar roweru. Był dla mnie za mały. W tych okolicznościach nie miało to decydującego znaczenia i starałem się nie zwracać na to uwagi. Nie było to trudne, bo radość z jazdy po egzotycznej trasie zajmowała całą moją uwagę.
Zapłaciłem 500 rubli (w tej drugiej wypożyczalni zapłaciłbym tylko 300) i zostawiłem dowód osobisty jako zastaw. Wychodząc przeczytałem jeszcze ostrzeżenie dla turystów: "Nie jeździj na rowerze, aby zachować siły na picie piwa i wódki. Administracja". Cytat z pamięci w moim tłumaczeniu.
Przemknąłem przez szerokie ulice wsi i wbiłem się w drogę prowadzącą na pokryte stepem wzgórza. Czekał mnie dłuższy podjazd przez las i łąki. Nad lasem wyprzedziłem parę młodych rowerzystów. Miałem nadzieję, że jadą tą samą trasą i będzie mi raźniej, ale dość szybko zeszli z rowerów i zaczęli je prowadzić.
Widoki na Chużir i północną, zalesioną część wyspy:
Widok na Chużir
Widok na N
Bez forsowania się wyjechałem na szczyt pierwszego wzgórza, jakieś 640 m n.p.m. i około 180 m ponad poziom jeziora.
Wzgórze
Odpocząłem, zrobiłem zdjęcia, oglądnąłem widoki, mapę i wygrzałem się w słońcu. Piękne miejsce i czekająca mnie samodzielna jazda przez nieznane mi tereny wprawiły mnie w dobry nastrój i przyjemny stan. Przed siebie, dalej...
Po zjeździe ze szczytu (hamulce tarczowe działały całkiem dobrze), dłuższy czas miałem jechać niby doliną, lekko w górę, do granicy lasu, który pokrywa tereny powyżej strefy stepów. Olchon jest suchy, opady roczne to około 200 mm. Płynąca po powierzchni woda jest rzadkością, tak jak i klasyczne doliny. Podłoże jest żwirkowo-piaszczyste, nie ma więc błota, rzadko pojawiają się na drodze kamienie. Po większości dróg, którymi jechałem mogą poruszać się nawet samochody osobowe.
Jechałem przez pustki, przez szare, zaczynające się zielenić stepy. Zatrzymywałem się na zdjęcia i dla sprawdzenia mapy. Minął mnie jeden samochód. Ludzi brak. Tak dotarłem do granicy lasu. Droga przez las prowadziła dość stromo w górę na niewielką przełęcz.
Podjazd na przełęcz
Dość szybki zjazd po piaszczystej drodze doprowadził mnie do łagodnej, rozległej dolinki z bezodpływowym, błotnistym jeziorkiem Szara-Nur. Jego woda a szczególnie błoto ma podobno właściwości lecznicze. Poza tym ciekawostką geograficzną jest, że Szara-Nur leży na wyspie, leżącej na jeziorze.
Jeziorko Szara-Nur
W otoczonej lasami kotlince panuje całkowita cisza. Oprócz jednej kwaczącej od czasu do czasu na wodzie kaczki nie widać żadnych ludzi ani zwierząt.
Święte miejsce nad jeziorkiem. Cała wyspa Olchon jest według szamanizmu miejscem świętym.
Święte miejsce nad jeziorkiem Szara-Nur
Zjeżdżam trochę poniżej, na E. Zatrzymuję się na odpoczynek. Dalsza droga, według mapy, prowadzi do wschodniego brzegu wyspy. Nie mam niestety czasu tam zjeżdżać. Muszę trzymać się łagodniejszego, zachodniego brzegu, nad którym mam kwaterę. Ruszam więc w górę na kolejną przełęcz w umownym dziale wodnym wyspy. Podjazd dość krótki i przewyższenie niewielkie. Za to na druga stronę czeka mnie długi, widokowy zjazd przez step do osady Jalga. Górny odcinek jest stromy, trzeba uważać. Później już sama przyjemność. Nie rozpędzam się, żeby dłużej cieszyć się siłą grawitacji i widokami.
Zjazd do Jalgi
Zjazd do Jalgi
Nie dojeżdżając do osady odbijam w górę rozległej, łagodnej doliny, ciągnącej się na SW. Droga na przełęcz ciągnie się jakieś 3 km. Rzut oka wstecz...
Dolina nad Jalgą
... i w górę doliny:
Dolina nad Jalgą
Tym razem nie jestem sam. Na mojej drodze widzę kilka punktów. Po kilkunastu minutach rozpoznaję kilka koni. One mnie też zauważyły i stoją teraz zwrócone przodem do mnie. Zmęczony podjazdem nie zastanawiam się jak między nimi przejadę. Gdy jestem w odległości jakichś 500 m ruszają z kopyta i galopem omijają mnie szerokim łukiem. Teraz są za mną, bliżej swojej osady. I dobrze...
Konie w dolinie nad Jalgą
Ostatni odcinek przed przełęczą jest stromy i nie dają rady podjechać. Wyprowadzam rower i robię kolejny odpoczynek. Następne piękne miejsce.
Przełączka nad Jalgą
Za przełączką trochę kluczę, szukając drogi. Wygodna droga znów próbuje mnie ściągnąć na południowy brzeg wyspy... Zaczyna się kolejny zjazd przez trochę bardziej obfite w trawę łąki. Nawierzchnia równa i miękka, nie trzeba zbytnio skupiać wzroku na przednim kole.
Zjazd nad jezioro
Pode mną lśniący w dole Bajkał:
Zjazd nad jezioro
Mijam zaniedbane gospodarstwo "U Semi Sosen", przekraczam główną szosę wyspy i na przełaj zjeżdżam nad wodę.
Odpoczynek nad jeziorem
Dochodzę do siebie po mieszance grawitacyjnej jazdy i widoków.
Przede mną powrót główną szosą. Powoli jakoś dojadę, trasa jest prosta, tylko pagórkowata. Zmęczenie i mała rama roweru dają się we znaki.
Słońce coraz niżej, ale zmierzch jest tutaj późno. Nie tyle ze względu na szerokość geograficzną (taką jak np. w Bydgoszczy), ale przez długi dzień w czerwcu i specyficzne położenie w ramach strefy czasowej (jak np. Francja).
Ruch prawie żaden, ale staram się zjeżdżać na bok, gdy coś nadjeżdża. I tak nie obywa się bez klaksonów.
Powrót szosą
Szosa jest sucha, ale po deszczach sprzed paru dni wyjeżdżona przeważnie tylko jednym pasem. Reszta szerokości to zaschnięta krucha skorupa, łamiąca się pod kołami.
Powrót szosą
Powrót szosą
Kolejne podjazdy i zjazdy umilają widoki. Drogi powoli ubywa. W końcu pojawiają się znane mi okolice Chużiru. Pełna satysfakcja...
Widać już Chużir

PS Jazda bez licznika.
PS Na Olchonie łatwo wyliczyć długość trasy przejechanej w terenie - na całej wyspie nie ma ani metra asfaltu. Ale to się pewnie niedługo zmieni...
PS Długo zwlekałem z tym wpisem. Lepiej późno...
PS Niektóre zdjęcia są trochę przeostrzone i przecukierkowane przez mój ulubiony serwis zdjęciowy photo.bikestats.eu.


Kategoria Szybki wypad w wolnej chwili

Wzdłuż autostrady i Dunajca

  d a n e    w y j a z d u 50.60 km 11.00 km teren 02:43 h Pr. śr.:18.63 km/h Pr. max:41.70 km/h Podjazdy:100 m Rower:Matrix
Niedziela, 19 maja 2013 | dodano: 20.05.2013

Trasa: Tarnów - Wola Rzędzińska - Zaczarnie - Brzozówka - Pawęzów [droga wzdłuż autostrady] - Biała [wał i drogi wzdłuż Dunajca] - most na szosie 4 - Zgłobice - Tarnów
Pogoda: Bezchmurnie, temp. ok. 25°C, lekki wiatr SE, dobra widoczność

Zesłanie Ducha Świętego, Zielone Świątki.
Kolejny piękny i dodatkowo świąteczny dzień. W planie miała być prosta i szybka wycieczka, ale trasa zweryfikowała moje zamiary. Miałem odwiedzić rezerwat Debrza w Brzozówce. Pojechałem tam okrężną drogą przez Zaczarnie, omijając miasto i wylotówkę na Kielce. Chciałem przedostać się przez rezerwat od góry. Próbowałem wbić się w las od strony N, ale nie znalazłem dobrej ścieżki ani drogi. Trochę błądziłem i dotarłem do jakiejś dolinki. Przedzierałem się nią w dół. Teren coraz gorszy - chaszcze, pokrzywy, błoto, bagienka, komary itd. Wielkość drzew nie wskazywała na rezerwat. Dolinka się zwężyła i za krzakami po obydwu stronach pojawiły się zabudowania. Wraz z nimi woda i błoto pode mną zaczęły wydzielać charakterystyczny zapach ścieków. Końcowy odcinek przed wyjściem na normalną drogę prowadził przez pokrzywy, podmokłym korytem strugi. Wyszedłem na asfalt obok autostrady, otrzepałem się z liści i komarów. Poparzone nogi dawały mi znać jeszcze w nocy.
Trudno - rezerwat nie wypalił. Pojechałem dalej na zachód oglądając nowa autostradę. Na tym odcinku prowadzi wąska asfaltowa dróżka przez pola. Cały czas lekko w dół, z wiatrem. Niestety droga nie ma ciągłości. W pewnym miejscu płynie rzeczka, chyba Żabnica i nie ma żadnego mostka. Ponieważ buty miałem i tak mokre a było ciepło przeszedłem rzeczkę w bród. Przy okazji wypłukałem częściowo błoto i smród ścieków z butów.
Dalej mijałem stawy, wiadukty nad torami i szosą na Żabno. Od Białej trzymałem się Dunajca, jadąc przeważnie wałem. Nie znałem tych terenów i z ciekawością oglądałem "Azoty" od tej strony z bardzo bliska.
Przy kładce na Białej, przy ogrodzeniu zakładów stoi mały budynek. Wygląda na zawór ściekowy. Obecnie nie używany, zaczyna powoli wyglądać na zabytek techniki.


Wałem, polem, drogami serwisowymi do ujęć wody, torem dla kładów, generalnie czerwonym szlakiem docieram do mostu na drodze 4. Jadę jeszcze kawałek, żeby znaleźć zjazd do wody. Na rozległej plaży zatrzymuję się, wchodzę do wody, myję nogi, płukam buty, zjadam jabłko. Nad rzeką pojawili się już plażowicze. Pogoda i krajobraz bardzo przyjemne.
Szybko się zbieram i główną szosą przez miasto dojeżdżam do domu. Planów wycieczki nie zrealizowałem, ale z wycieczki i z całego dnia byłem zadowolony.


Kategoria Szybki wypad w wolnej chwili

Pilzno

  d a n e    w y j a z d u 58.70 km 3.90 km teren 02:34 h Pr. śr.:22.87 km/h Pr. max:40.20 km/h Podjazdy:120 m Rower:Matrix
Sobota, 18 maja 2013 | dodano: 20.05.2013

Trasa: Tarnów - Skrzyszów (dol. Wątoku) - os. Olszyna - Łęki Grn. - Łęki Dln. [lewa strona potoku] - Pilzno - Lipiny - Chotowa - Głowaczowa - Golemki - Czarna [droga wzdłuż torów] - Jodłówka - Wola Rzędzińska - Tarnów
Pogoda: Słonecznie, częściowe zachmurzenie, zmienne, temp. ok. 25°C, lekki wiatr W i S, dobra widoczność

Szosowa wycieczka w piękny majowy dzień. Warunki idealne do jazdy. Mimo wiatru, który pomagał na całej trasie oprócz powrotu przez Wolę Rzędzińską. Ruch mały, jazda płynna.
W Pilźnie tradycyjnie zjadłem sobie loda z cukierni. Pospacerowałem po rynku i okolicy.
Do Czarnej postanowiłem jechać drogą przez Głowaczową, wzdłuż torów. W Chotowej odbiłem na Dębicę. Zapomniałem mapy, więc jechałem trochę na wyczucie. Informacja o objeździe remontowanego przejazdu kolejowego była wskazówką, gdzie skręcić. Przejazd rzeczywiście rozkopany. Zamiast przejazdu będzie teraz wiadukt. Pod torami jest wykop na kilka dobrych metrów i stoi już nowiutki, betonowy wiadukt, ale nie ma do niego zjazdów. Pokonałem przejazd ścieżką dla pieszych.
Droga do Czarnej była wąska, z gorszym asfaltem, przez las. Praktycznie bez ruchu samochodowego.
Krzyż na skraju lasu w Golemkach:


Z Czarnej jechałem szutrową drogą leśną prowadzącą wzdłuż torów. Droga dość dobra. W taką suchą jak dzisiaj pogodę jest pylista. Jedyny mijający mnie samochód wzbił cały tunel z kurzu.
Trudno mi sobie wyobrazić lepszy czas do jazdy na rowerze, niż ten maj. Pogoda, otoczenie, sprawny rower i forma dopisywały. Było po prostu super...


Kategoria Szybki wypad w wolnej chwili

Do krzyża

  d a n e    w y j a z d u 22.20 km 0.70 km teren 01:00 h Pr. śr.:22.20 km/h Pr. max:36.70 km/h Podjazdy: 80 m Rower:Matrix
Sobota, 11 maja 2013 | dodano: 20.05.2013

Trasa: Tarnów - Skrzyszów [dol. Wątoku] - os. Olszyna - krzyż - os. Olszyna [droga nad Skrzyszowem] - Skrzyszów - Tarnów
Pogoda: Słonecznie, obłoki, temp. ok. 20°C, lekki wiatr E, średnia widoczność

Krótka przejażdżka w sobotnie popołudnie. Ciepło i przyjemnie. Po powrocie zaczęła się dość szybka zmiana pogody. Wiatr zmienił się na N i mocno się ochłodziło.


Kategoria Szybki wypad w wolnej chwili

Do krzyża

  d a n e    w y j a z d u 21.20 km 0.70 km teren 01:03 h Pr. śr.:20.19 km/h Pr. max:35.00 km/h Podjazdy: 80 m Rower:Matrix
Niedziela, 28 kwietnia 2013 | dodano: 29.04.2013

Trasa: Tarnów - Skrzyszów [dol. Wątoku] - os. Olszyna - krzyż - os. Olszyna [droga nad Skrzyszowem] - Skrzyszów - Tarnów
Pogoda: Całkowite zachmurzenie, mglisto, temp. 14-12°C, lekki wiatr W, zła widoczność

Dzień ochłodzenia po kilku ciepłych a nawet upalnych dniach. Rano padało, później było szaro, ponuro i stopniowo się ochładzało. Miałem już nie jechać na rower tego dnia, ale pod wieczór z nudów i dla poprawienia nastroju zmobilizowałem się.
Jazda dość przyjemna, początkowo z wiatrem. Wymyty i nasmarowany Matrix jechał zaskakująco płynnie i cicho. Na drodze mało samochodów, ludzie też pochowali się w domach. Z powrotem było trochę pod wiatr.
W ponury dzień ośmieliły się ptaki. Widziałem bażanta, bociana i znów bażanta z dwoma kurami. Z wyjątkiem jednej kury wcale nie uciekały. Na pastwisku spotkałem pierwsza w tym roku krowę.

Góra św. Marcina z pól nad Skrzyszowem. Wiosna, tak jak pozostałe pory roku, ma również swoją szarą stronę.


Kategoria Szybki wypad w wolnej chwili

Dolinami Pogórza

  d a n e    w y j a z d u 52.00 km 0.00 km teren h Pr. śr.: km/h Pr. max:0.00 km/h Podjazdy:150 m Rower:Marin
Niedziela, 21 kwietnia 2013 | dodano: 22.04.2013

Trasa: Tarnów - Tarnowiec - Radlna - Świebodzin - Pleśna - Łowczów - Tuchów - Bistuszowa - Uniszowa - Ryglice - Zalasowa - Szynwałd - Skrzyszów - Tarnów
Pogoda: Słonecznie, bez chmur, temp. 17-20°C, lekki wiatr NE, średnia widoczność

Niedzielna wycieczka w słoneczny i ciepły dzień. Wiał chłodny wiatr, ale w czasie jazdy było gorąco. Trasa łatwa, na rozruch. Jechałem Marinem. Na trasie dość dużo rowerzystów. Na bocznych drogach niewielki ruch samochodowy.
Pierwszy raz przejeżdżałem odbudowaną kładką na Białej. Teraz jest wyższa i solidniejsza. Niestety nie można przejechać bez schodzenia z roweru - po obydwu stronach są schodki.


Po powodzi w 2010 r. kładka wyglądała jak na zdjęciu z tej wycieczki.
Jadąc dalej doliną Białej spotkałem dwa drapieżne ptaki. Krążyły nad łąkami, choć wiatr utrudniał im kreślenie idealnych kółek. Jakiś czas jechałem za rowerzystą, który w miarę ciągnął w moim tempie.
Od Tuchowa doliną Szwedki do Ryglic i znaną drogą przez Szynwałd do domu.
Niestety licznik przez zimę padł więc długość wycieczki jest z mapy.


Kategoria Szybki wypad w wolnej chwili

Do krzyża

  d a n e    w y j a z d u 22.00 km 0.70 km teren 01:08 h Pr. śr.:19.41 km/h Pr. max:33.30 km/h Podjazdy: 80 m Rower:Matrix
Niedziela, 7 kwietnia 2013 | dodano: 08.04.2013

Trasa: Tarnów - Skrzyszów [dol. Wątoku] - os. Olszyna - krzyż - os. Olszyna [droga nad Skrzyszowem] - Skrzyszów - Tarnów
Pogoda: Całkowite zachmurzenie, mglisto, temp. 5-6°C, bez wiatru, zła widoczność

Poobiednia, krótka przejażdżka. Pogoda bez zmian - szaro i ponuro.
Jechało mi się ciężko. Może to zmęczenie po wczorajszej wycieczce, może mało powietrza w tylnym kole, może nienasmarowany napęd. Ale zawsze trochę ruchu...

Z braku innych tematów, np. związanych z wiosną, kolejne zdjęcie krzyża.


Kategoria Szybki wypad w wolnej chwili

Stawy Krzyskie

  d a n e    w y j a z d u 51.30 km 2.00 km teren 02:52 h Pr. śr.:17.90 km/h Pr. max:31.40 km/h Podjazdy: 50 m Rower:Matrix
Sobota, 6 kwietnia 2013 | dodano: 08.04.2013

Trasa: Tarnów - Skrzyszów - Ładna - os. Średziny - os. Pogórz - Pogórska Wola - Jodłówka - Żukowice Nw. - Żukowice Str. - Lisia Góra - Pawęzów - os. Wychylówka - Stawy Krzyskie - Klikowa - Tarnów
Pogoda: Całkowite zachmurzenie, mglisto, temp. 4-3°C, lekki wiatr NW, zła widoczność

Dzień szary, ponury i zimny, jak większość ostatnio. Wybrałem się na rower rozruszać kości i zobaczyć co słychać w okolicach. Jechałem przeważnie bocznymi drogami wiejskimi i osiedlowymi. Nie planowałem jazdy terenem, bo w aktualnych warunkach nie było raczej sensu.
Na polach i w lesie leżą wciąż połacie śniegu, który jednak stopniowo topnieje zasilając wodą strugi, mokradła, leśne i polne rozlewiska, rowy, rzeczki itp. Powodzi nie ma, ale trochę wody się nazbierało. Po prawie dwuletnim okresie suszy woda się przyda.
W Żukowicach Nowych przejechałem ścieżką przez plac budowy autostrady. Widać gotowy wiadukt, ale nasypy jeszcze w powijakach.
Z trudem podjechałem do Lisiej Góry. Marna kondycja utwierdziła mnie w słuszności decyzji o dzisiejszej wycieczce.
Z Lisiej Góry, lekko w dół, pojechałem polną drogą. Droga była przetarta jakimś samochodem, czy ciągnikiem. Błoto, mokra, śnieżna breja i płynąca woda. Chwilami dało się jechać.


Na tym odcinku spotkałem kilka saren oraz duże stado małych ptaków, które wyjadały resztki zeszłorocznych owoców spod drzew w starym sadzie. Po prawej minąłem pracujący wiatrak.
Z Pawęzowa łagodnym zjazdem dostałem się do Łęgu Tarnowskiego, przejechałem pod autostradą i wstąpiłem jeszcze nad stawy za linią kolejową. Nie zdawałem sobie sprawy że stawy są takie rozległe. Spokojne miejsce, słychać tylko kaczki i jakieś wodne ptaki. Z dala szumi dyskretnie autostrada. Trochę czasu spędziłem w tym miejscu. Gdy zaczęły mi marznąć stopy w przemoczonych butach, w końcu ruszyłem do domu.


Kategoria Szybki wypad w wolnej chwili